|
Archiwum
Zakładki:
Odwiedzam:
Poprzedni adres bloga,
Współtworzę:
|
niedziela, 29 kwietnia 2012
osiem miesięcy
Dodałam kolejną zmianę. Niestety, nie tę najważniejszą... Lech wygrał kolejny mecz i na dwie kolejki przed końcem sezonu plasuje się na czwartej pozycji, tracąc do lidera (podobnie jak Korona) tylko dwa punkty. Walczymy do końca! Odwiedziły mnie we Wro dwie matki: rodzicielka i chrzestna. Czyli na majówkę przyjechał do mnie Olsztyn, bo ja do Olsztyna się na majówkę nie wybieram. Life is brutal.
wtorek, 27 marca 2012
neither closer nor drifting apart
Zmieniłam stancję. Nie pracę, nie partnera, nie miasto, ale chociaż living space. For a better one, I hope ;-) Lech wygrał pierwsze spotkanie w rundzie wiosennej (po samobóju i po karnym, ale zawsze to coś). Jutro zaległy mecz z Górnikiem. Nie łudzę się na miejsce w trójce na koniec sezonu, ale mogliby w końcu wygrać coś „z gry”. W rodzinnym LOLsztynie kwiecień przyniesie mega zmiany. I just can’t wait to witness them! =) Digression: Nienawidzę sytuacji, gdy przedstawiciele płci przeciwnej doprowadzają mnie do stanu, w którym w nerwach używam niecenzuralnych słów.
niedziela, 12 lutego 2012
pół pupy słonia
Przestałam oglądać mecze z uwagą. Przeczytałam ulubioną książkę po raz szósty. Zamierzam wybrać się do domu na niecałe 24h (+ spędzić ponad 18 w pociągu), aby w swoje urodziny być z najbliższą rodziną. I aby zjeść rogaliki :D Zastanawiam się nad sytuacją, gdy z dużych marzeń rezygnujemy na rzecz tych małych, bardziej osiągalnych. „Kocham BMW, ale stać mnie na Hondę, więc będę jeździł Hanusią”. Nie ma książąt na białym koniu, ale przynajmniej nie jestem sama?
poniedziałek, 23 stycznia 2012
niepomocni przyjaciele, niewygodne zaklęcia, nieprzydatne przedmioty
(o sile i mocy już nawet nie wspomnę :-/ ) Nagle ją olśniło, że w wieku 27 lat pracuje w sieciówce na umowie śmieciowej, jest w związku, który nie wiadomo, jak się rozwinie, bo po prostu się przydarzył i od początku jest kreowany spontanicznie, mieszka w wielkim mieście 500 kilometrów od domu i nadal - bo odkąd sięga pamięcią - nie wie, co chce robić w życiu, co dalej. A przecież mam tylko jeden zielony stożek życia...
wtorek, 03 stycznia 2012
two thousand and twelve :-)
Nie rzuciłam monetą. Poczekam. Chcę wiedzieć między czym a czym tak naprawdę wybieram. Z zeszłorocznych, sylwestrowo-noworocznych „przepowiedni” (cf. sobota, 1 stycznia oraz niedziela, 2 stycznia 2010 w Archiwum) kilka się spełniło, np. nauczyłam się gotować, a rok 2011 obfitował w pocałunki, dobre kino, spotkania ze znajomymi i imprezy ;-) W tym roku - jak co roku - nie mam postanowień ;-) A nurtuje mnie niemiłosiernie sprawa końca świata. W noc sylwestrową i Nowy Rok życzyłam wszystkim szczęśliwych 356 dni nowego 2012 roku, bo dokładnie tyle czasu upłynie do 21 grudnia. Ale Majom tego dnia skończył się kalendarz, co nie jest równoznaczne z końcem świata. I teraz nie wiem, czy nastąpi, czy nie i już nie mogę się doczekać! :D Może do tego czasu zdążę znaleźć lepszą pracę, wyprowadzę się na swoje, Polacy wygrają Euro, a moja rodzina powiększy się o więcej niż jednego brzdąca ;D Happy New Year (however long it’s going to be ;-P ) to everyone =D
środa, 21 grudnia 2011
rozdarta sosna
Przyszła zima, bo idą święta. Idą święta, czas do domu. Do DOMU. Bo jest tylko jeden DOM. Choćbym nie wiem jak bardzo się starała, nie stworzę DOMU nigdzie indziej. Kiedyś założę własny, ale nadal będę miała ten jeden jedyny DOM RODZINNY. Mimo to się urządzam, kupuję, mebluję, zmieniam, dostosowuję. Adaptuję przestrzeń wokół siebie, aby jak najbardziej przypominała tę domową. Ale to nie działa. DOM jest 500 kilometrów stąd i tak już zostanie. Obojętnie czy będzie to ta czy inna odległość. Chcę wrócić do DOMU, ale jednocześnie jest coś, co mnie pociąga w tym dużym, gwarnym mieście. Wybór jest trudny, bo ani tu, ani tu nie widzę perspektyw, więc co ma przechylić szalę? Chyba tylko uczucie. Rzucę monetą.
poniedziałek, 24 października 2011
Miło się podróżuje z M. =)
Zacznę od końca, czyli od niedzielnej podróży do grodu Kraka. Podróży, która przyniosła wspomnienia z lat młodzieńczych, gdyż przejeżdżałam przez Kędzierzyn-Koźle. Jak byłam młodsza, kibicowałam Mostostalowi. To była wówczas drużyna naszpikowana gwiazdami polskiej siatkówki: Papke, Świderski, Prus czy Szczerbaniuk to tylko niektóre znane nazwiska. Kędzierzynian prowadził wtedy Waldemar Wspaniały, a w lidze odnosili sukces za sukcesem. Interesowałam się siatkówką jeszcze długo po odejściu tych zawodników do innych klubów. Z czasem przeniosłam swoją sympatię na Skrę Bełchatów, której kibicowałam kilka ładnych lat. A potem jakoś przestałam. Nawet nie pamiętam kiedy. A do Krakowa pojechałam na derby. Nie, nie Krakowa, Manchesteru (Wisła grała z Łódzkim KS, a Cracovia gra dziś). Spotkanie z kilkoma osobami z Redloga, atmosfera oglądania meczu w restauracji Loża (wygodne fotele, duży telebim, darmowe przekąski, upominki od Betfair itd.) bardzo przyjemna, ale wynik… Jechałam z nastawieniem, że Czerwone Diabły nie dadzą rady, że Citizens są mocni, ale żeby aż tak… :-( To była porażka przez wielkie P… [krótka relacja z wypadu do Krakowa tu] A w sobotę… w sobotę został rozegrany ostatni mecz przy Oporowskiej. Śląsk pokonał Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 (goście w drugiej połowie postawili poprzeczkę naprawdę wysoko i niewiele brakowało, aby wywieźć cenny punkt z Wrocławia), a po zaskakującej piątkowej porażce Korony z Zagłębiem (3:1!) objął prowadzenie w tabeli. Miałam nadzieję, że 90 minut po osiemnastej sytuacja z liderem „wróci do normy”. Moje nadziej okazały się płonne :-( Lech tylko bezbramkowo zremisował na PGE Arenie z Lechią Gdańsk. M. twierdzi, że najciekawszym momentem meczu było przypadkowe włączenie się zraszacza murawy. Ciężko się czasami mieszka z kibicem Śląska. W Premier League Manchester United traci do City już 5 punktów, a w sobotę podopiecznych sir Alexa Fergusona czeka starcie z Evertonem. Na Goodison Park łatwo nie będzie :-/ Lech natomiast spadł na czwarte miejsce w tabeli, a w najbliższy weekend zmierzy się z Legią Warszawa. Chyba nie wierzę w cuda. Bo ani Śląsk w meczu przyjaźni, ani Wisła z beniaminkiem, ani Korona z Łódzkim KS nie powinni mieć problemów. My natomiast tak. Z rozpędzoną Legią nawet na Bułgarskiej, gdzie będzie pomagać doping tysięcy kibiców, możemy sobie nie poradzić :-/ Prywatnie. Diametralne zmiany w codziennej rutynie. Codziennie rano (a) wstaję o 6:30, bo muszę, (b) budzę się o 7:20, bo M. musi wstać. Codziennie wychodzę z pracy ok. 21. Codziennie chodzę spać kilka minut przed północą. Tego jeszcze nie grali ;-] Czasami znajduję czas na małe/wspaniałe przyjemności takie jak kino, mecz czy wieszanie prania ;-P Ps. Mam bilet na pierwszy ligowy mecz Śląska na nowym stadionie (przez to na weekend do domu jadę dzień później niż planowałam ;-] ). Pps. Mam też już bilet na mecz reprezentacji Polski z reprezentacją Włoch. Hymn na Stadionie Miejskim we Wrocławiu obiecuję zaśpiewać poprawnie ;-P
sobota, 15 października 2011
Who would have thought?? =)
Lech Poznań pokonał w piątkowy wieczór Koronę Kielce, zrównując się tym samym dorobkiem punktowym z drużyną trenera Ojrzyńskiego. Mecz zaczął się podobnie jak każdy ostatni pojedynek ligowy Kolejorza - mocno, z impetem. Gospodarze stwarzali więcej okazji podbramkowych, których jak zwykle nie potrafili wykorzystać. W meczu z najszczelniejszą defensywą w lidze to właściwie nie powinno dziwić. Bramka padła dopiero w drugiej połowie, w momencie, w którym już właściwie zaczynałam tracić nadzieję na wygraną, a powoli zaczynałam się cieszyć, że dowieziemy remis. Grzegorz Wojtkowiak miło mnie zaskoczył =) Dziś w Bełchatowie drużynie GKS-u uległ lider tabeli, Śląsk Wrocław, czym ustąpił miejsca Lechowi. Trzy zespoły z czołówki tabeli mają w tej chwili po 19 punktów, ale to poznaniacy mają najlepszy bilans bramkowy. Pisząc artykuł na blog Sportowy Świat, porównywałam najbliższe spotkania tej właśnie trójcy i według mnie to WKS i Korona miały z górki, a terminarz Lecha absolutnie mi nie leżał (oprócz pojedynku z Koroną na drodze po mistrza jesieni stoją m.in. Lechia i Legia :-/ ). A tu taka miła niespodzianka :-) Może moi ulubieńcy rozgoszczą się na fotelu lidera na dłużej niż na tydzień ;-) Inny mecz, który miałam okazję obejrzeć to debry w Premier League. Derby na odległość stare jak świat, czyli pojedynek Liverpoolu z Manchesterem United. Meczy był wyrównany, w drugiej połowie bardzo emocjonujący, a wynik wydaje się być sprawiedliwy. Podział punktów na Anfield daje Diabłom utrzymanie się na pozycji lidera (dopóki meczu z Aston Villą nie zakończy City ;-] ).
wtorek, 11 października 2011
Jesiennie
Jesienne porządki, jesienne myśli, jesienna pogoda. Porządki oznaczają właściwie ciągłe poprawki, zmiany układu pokoju, rozkładu rzeczy na pólkach - takie wicie gniazdka na nowym miejscu ;-) Dążę do perfekcji, której raczej nie osiągnę, ale nie zaprzestaję starań, bo chcę się czuć możliwie najbardziej jak w domu :-) Jesienne myśli krążą zazwyczaj wokół nastroju melancholijnego, a deszczowa pogoda tylko im sprzyja. Moje są raczej egzystencjalne - dotyczą w końcu mojej egzystencji (tu, we Wro), teraźniejszości i przyszłości. Jednego dnia mam ochotę spakować rzeczy i wracać do stolicy Warmii i Mazur, innego czekam na powrót M. z pracy z obiadem podanym na stole i z uśmiechem na twarzy :-) Przypadkiem trafiłam na blog dziewczyny, która ponad rok temu wyprowadziła się z Poznania (ale z Poznania?! stąd się nie wyjeżdża ;-P) i zamieszkała na południu Polski ze swoim M. Ona, patrząc w przeszłość, nie żałuje tego kroku. Trochę tęskni, czasami jest jej źle, ale z perspektywy czasu widzi, że podjęła słuszną decyzję. Ciekawa jestem, gdzie będę za rok - w jakim miejscu i w jakim momencie mojego życia…
poniedziałek, 03 października 2011
Stripped
Właśnie mnie olśniło, że polecając projekt Sportowy Świat by…, wyjawiłam swoją tożsamość tym czytelnikom, którzy trafili na Pieces of Pisces przypadkiem ;-P Ale w zasadzie who cares? ;-P Aplikacja o wydanie karty klubu kibica Lecha Poznań została przeze mnie złożona już jakiś czas temu (w niedzielę będzie dwa miechy :-/ ) i tak się zastanawiam, czy jako niemieszkanka Poznania mam jakiekolwiek szanse na jej przyznanie. Anyone knows? Kolejorz wygrał w sobotę z Cracovią Kraków 3:0 i znów wskoczył na pudło. Ale do przodu jak burza idzie WKS. Byłam w niedzielę na Oporowskiej. Śląsk rozgromił Polonię 4:0. On, Korona i Lech, a także Wisła, Ruch i Legia będę się liczyć w walce o tytuł mistrza jesieni. Więcej na ten temat znajdziecie tu :-) Na wyspach Manchester pokonał Norwich 2:0, ale w tygodniu zaliczył remis z FC Basel i zważywszy na fakt, że The Citizens depczą Czerwonym Diabłom po piętach (identyczna ilość punktów, ale słabszy o jednego strzelonego gola bilans bramkowy), podopieczni SAFa powinni mieć się na baczności, bo spadek formy jest widoczny gołym okiem. Brak formy Arsenalu jest za to nie tylko (przeraźliwie) widoczny, ale również namacalny. Kolejna porażka, tym razem w derbach północnego Londynu, sprawiła, że Kanonierzy są w tej chwili na 15. miejscu w tabeli Premier League! Gorzej już chyba być nie może. Ps. Ciepły ten Wrocław ;-) Piękne lato jest tu tej jesieni =) Na meczu byłam w japonkach i sukience bez rękawów :-) Znaleźć (dobrze płatną i ciekawą) pracę i żyć nie umierać :D |